Każda droga ma jakiś początek

Felietony / OPUBLIKOWANE W

Od lat gram w RPG. Banał, który może powiedzieć każdy z nas. Jednak każdy z nas przeszedł zupełnie inną drogę, aby zainteresować się tym hobby. Część z nas została, część odłożyła podręczniki i kostki na półkę. Ale wszystkich nas łączyło, albo dalej łączy, zamiłowanie do przygody, chęć poznania czegoś nowego i przede wszystkim interesującej rozrywki.

Trzy kroki

Mojej przygody z grami fabularnymi nie byłoby, gdyby nie mój tata. To jemu zawdzięczam zainteresowanie fantastyką. Jednym z pierwszych wspomnień, kołaczących mi w głowie, dotyczy tego, jak na dobranoc opowiada mi Hobbita. Magiczna opowieść, która w tym skrawku pamięci dotyczy przeprawy przez Mroczną Puszczę. Nie wiem, ile miałem wtedy lat, ale ziarno zostało zasiane.

Lata później to znów tata zdecydował trochę bezwiednie o kierunku moich zainteresowań, gdy razem z mamą, podarowali mi na urodziny pierwszą wersję planszowej Magii i Miecza. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że będzie to drugi krok w stronę gier fabularnych.

Trzeci krok i ponownie tata. Podrzucił mi Fenixa 3/90, którego właśnie skończył czytać, ze słowami „to Ci się chyba spodoba”. To był artykuł Andrzeja Sapkowskiego, który z wrodzoną elokwencją opisywał gry fabularne oraz prezentował zalążek swojego systemu, znanego wszystkim jako Oko Yrrhedesa. Od razu wiedziałem, że chcę w to grać, ale nie bardzo miałem pomysł jak i z kim.

Książka, od której się zaczęło

Wiele dróg

Można zatem uznać, że w roku 2020 mija 30 lat, odkąd pasjonuję się RPG. Trzy dekady pełne wzlotów i upadków, niewiarygodnych przygód, przyjaźni, sukcesów, ale też rozczarowań. Była też mroczna era, gdy myślałem, że już nigdy nie wrócę do tej formy rozrywki.

To właśnie o tych rzeczach – początkach, odkryciach, a także „mrocznej erze”, chcę pisać na tym blogu.  Ci, którzy znają moje pogadanki z facebookowej grupy Zewu Cthulhu, poznają tu moje podejście do gier fabularnych i drogę, którą przebyłem, aby móc powiedzieć, że hobby stało się moją pracą. Będę tu też pisał o systemach, które odkrywam i wszystkich tych aspektach gier fabularnych, które nie mieszczą się w formule „zewowych” pogadanek.

I przede wszystkim będzie to też opowieść o ludziach, bez których to hobby nie mogłoby dla mnie zaistnieć.

Dodaj komentarz